Bydgoski dwumiesięcznik kulturalny skupiający autorów z całej Polski wokół ogólnoświatowej tematyki kulturalnej

THIRTEEN REASONS WHY

MATEUSZ LUBIEWSKI
Przegląd Netflixa 2017 odc. 1

13 powodów

I dlaczego to ma być dla widza interesujące? Dlaczego niewesoły, paskudny los egzaltowanej nastolatki ze Stanów Zjednoczonych ma być dla nas czymś, co wnosi coś do naszego życia?

Jakiś czas temu odczułem potrzebę posiadania uporządkowanego dostawcy tzw. globalnego kontentu kulturowego,  czyli – mówiąc inaczej – zostałem subskrybentem wypożyczalni Netflix. Wygoda, jakość i przede wszystkim łatwość dostępu do treści sprawiły, że w tym sezonie serialowym śledziłem głównie konie ze stajni tej platformy internetowej. Sezon ten okazał się na tyle udany, że stwierdziłem, że warto się do niego odnieść jakoś całościowo,  stąd też pomysł na odcinkowe podsumowanie roku. Pisałem jakiś czas temu o The OA i dobrze się składa, bo ta produkcja zamykała rok 2016, teraz więc mogę zacząć niemal chronologicznie od nieco niedocenionego serialu Thirteen reasons why, którego premiera odbyła się w marcu 2017 roku.

Tytuł ten (będący adaptacją powieści pana, który nazywa się Jay Asher) w momencie swego przyjścia na świat był dość intensywnie promowany, i swego czasu trudno było go choćby mimowolnie nie zauważyć, mimo to wzbudzał poważne zastrzeżenia co do jakości ze względu na wyraźne podejrzenie infantylizmu, którym rzekomo ocieka. Prawdopodobnie głównym powodem przez który bagatelizuje się tę produkcję jest jej zakres gatunkowy i tematyczny, czyli amerykańska teenage drama z nastoletnią samobójczynią w roli głównej. Forma ta kojarzy się zazwyczaj z niezbyt wrażliwymi, młodymi, wysportowanymi jankesami z high school, grającymi w basket, podwożącymi atrakcyjne blondwłose chearleaderki Mustangami swoich rodziców na imprezy w chacie u kumpla, gdzie pije się niskoprocentowe piwo i pali  marihuanę. Oprócz tego  jankesi ci chodzą do szkoły, wkładają lamusom głowy  do muszli klozetowych, kąpią się w gigantycznych, kryształowych jacuzzi, popijając driny z czterdziestu trzech tropikalnych alkoholi obejmując (jak mówią słowa nieznanej piosenki) „pojechane lale”. Potem w takim entourage’u  dochodzi do tragedii – ktoś zabija kogoś w szkole lub samego siebie. Tak, przynajmniej w skrócie, wyobrażam sobie zestaw figur na jakim zbudowany jest ten gatunek filmowy. Pod tym kątem Thirteen reasons why nie rozczarowuje – wpisuje się w wyżej zaproponowany model całkiem nieźle. Akcja serialu rozpoczyna się od samobójstwa dziewczyny o imieniu Hannah Baker, dalsza akcja to zawarta na trzynastu kasetach (tak, na kasetach) retrospekcja, mająca odpowiedzieć na tytułowe pytanie: dlaczego? Każda kaseta wędruje do wskazanej osoby, a ta dowiaduje się, w jaki sposób przyczyniła się do samobójstwa swojej koleżanki.

I dlaczego to ma być dla widza interesujące? Dlaczego niewesoły, paskudny los egzaltowanej nastolatki ze Stanów Zjednoczonych ma być dla nas czymś, co wnosi coś do naszego życia? Mam kilka przemyśleń na ten temat. Okres dojrzewania to dla wielu autorów trup w szafie, tak samo dla ich odbiorców jest to raczej rzecz z kategorii wstydliwie-żenujących. Niby da się odnaleźć motyw dorastania niemal w każdej powieści, filmie itd., więcej – wielokroć są to rzeczy wybitne i poważne, mimo tego są to zazwyczaj zmityzowane dojrzewania bohaterów do bycia jeszcze większymi bohaterami. Rzadko kiedy jest to ewolucja żółtodzioba w coś tam dalej. Nie jest to rozwój brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia, jest to raczej rozwój mniejszego łabędzia w większego łabędzia. Rzadko kiedy jest to uczciwość Gombrowicza w rozliczaniu się z demonami tego dziwnego okresu. Zazwyczaj więc finalnie mamy do czynienia w takich przypadkach albo z grafomanią, albo z zakłamaniem (nawet jeżeli literacko doskonałym). Thirteen reasons why lokuje się chyba gdzieś pomiędzy. Pierwsze odcinki zaskakują solidnością  dopracowania scenariusza. Dynamika akcji, przejrzystość wątków, jakość bohaterów – to wszystko działa naprawdę nieźle. Za połową robi się trochę mętnie, ale da się to wybaczyć. Rzemieślniczo więc oceniam tę robotę na plus. W warstwie muzycznej jest piosenkowo – kolejny raz w produkcji Netflixa widać reminiscencje amerykańskich lat 80. (te reminiscencje to również rekwizyty – cała historia opowiadana jest przecież z kaset). Największym plusem jest jednak moim zdaniem uniwersalność treści, która dla mnie jest wyznacznikiem rzeczy wartościowych – Hannah Baker nie trzeba traktować wyłącznie jako egzaltowanej nastolatki, ale jako zagubionego w świecie, szukającego własnych pryncypiów everymana. Mnie to wszystko przekonało i obejrzałem całość z przyjemnością. Oczywiście Thirteen reasons why nie uniknęło  makdonaldyzacji, ale jest w nim na tyle dużo miłych zaskoczeń, że i to wybaczam. 

Czytaj także : Opowiadacz kłamie The OA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.