WIARA I NAUKA U STANISŁAWA LEMA

SZYMON WIGIENKA
Podejście do nauki i wiary w twórczości Stanisława Lema

Lem polski pisarz science fiction

Cała twórczość Stanisława Lema to siłowanie się z największymi zagadkami ludzkiego istnienia. Inskrypcja na jego nagrobku głosi: „Zrobiłem, co należało, inni niech zrobią lepiej”.

Stanisław Lem urodził się 12 września 1921 roku we Lwowie w inteligenckiej rodzinie pochodzenia żydowskiego. Jego młodość przypada na okres wyjątkowo burzliwy. Zawirowania historyczne nie pozwoliły mu ukończyć studiów medycznych, które podjął po ukończeniu szkoły średniej w 1939 r. Jego pierwsza powieść, Astronauci, została wydana w 1951 roku. Publikacja ta otworzyła jeden z najbardziej fascynujących i intrygujących rozdziałów w historii literatury.

Na tysiącach stron zapisanych ręką Lema, możemy znaleźć wiele kosmicznych przygód, romansów, zapadających w pamięć bohaterów i historii. Spuścizna tego pisarza to jednak nie tylko niezgłębiona skarbnica rozrywki. Drugim, znacznie chyba ważniejszym obliczem twórczości Stanisława Lema, jest jego myśl filozoficzna, antycypacja przyszłości i rozważania nad kondycją współczesnego człowieka. Tematy poważne nieustannie mieszają się u Lema z niepoważnymi. Sam rozstrzał stylistyczny jego prac może przysparzać o ból głowy. Autor Cyberiady  parał się w swojej karierze zarówno bajkami, groteskami, utworami SF, jak i esejami, felietonami, czy apokryfami, czyli recenzjami nieistniejących książek.

Przebrnięcie przez dorobek twórczy Lema to dla czytelnika nie lada wyzwanie. Jego przesiąknięta erudycją twórczość pełna jest paradoksów, pytań bez odpowiedzi i ślepych zaułków. W poniższym tekście postaram się w sposób syntetyczny ująć podejście Stanisława Lema do zagadnień związanych z naukowym i religijnym spojrzeniem na świat.

Postawa Lema wobec wiary jest bardzo skomplikowana. Nie można powiedzieć, że twórca Dialogów był ateistą. Dopuszczał on istnienie Boga, poddając je jednak pod wielką wątpliwość. Z całą pewnością nie był chrześcijaninem, więc odrzucał pogląd o istnieniu Stwórcy znanego ze Starego i Nowego Testamentu. Piotr Krywak, jeden ze znanych komentatorów dzieł Lema, uważa, że pisarzowi bliżej do koncepcji Boga-Absolutu, o którym nie możemy jednak nic powiedzieć. Lem twierdził, że człowiek o zjawiskach transcendentnych musi milczeć, ponieważ jest ograniczony przez swoje człowieczeństwo i nie może ich w żaden sposób poznać. Nawet gdyby jakiś rodzaj istoty nadprzyrodzonej istniał, to człowiek swoim skończonym umysłem, nie byłby w stanie jej zgłębić. Zdaje się więc, że Lemowi najbliżej do poglądu agnostycznego.

Po zapoznaniu się z twórczością Lema, ukazuje nam się dość jasno jego stosunek do zinstytucjonalizowanych religii. Pisarz uważa, że religie (nie tylko chrześcijańskie) to przykład Sartre’owskiej złej wiary. Człowiek wyznaje je, aby uciec od swej wolności, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność za własne wybory. Ludzie wymyślają sobie nadprzyrodzone bóstwa, ponieważ dramatycznie reagują na swoją samotność we wszechświecie. Religia pozwala oswoić się nam z naszą sytuacją, pogodzić z warunkami panującymi na świecie, nadaje naszemu życiu jakiś sens. Jeśli ją odrzucimy, musimy się pogodzić z tragicznością naszego losu, bezcelowością wielu wysiłków, które podejmujemy, niebytem przed narodzinami i po śmierci.

Religia w interpretacji Lema to po prostu tęsknota za porządkiem. W przeciwieństwie do nauki daje nam ona łatwe odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania. Tłumaczy nam np. przyczynę powstania świata, czy przeznaczenie człowieka. Religia upraszcza złożoność świata do kilku niepodważalnych, wiecznych dogmatów.

Ciekawym wątkiem w twórczości Lema jest problematyka istnienia moralności. Stanisław Lem doszedł do wniosku, że nadprzyrodzony Stwórca wcale nie jest konieczny do powstawania systemów etycznych. Jako potwierdzenie swojej racji, podaje argument, że postępowanie etyczne może wynikać z technik przystosowawczych ludzi. Większe szanse na przetrwanie mają bowiem gatunki, które przejawiają zachowanie altruistyczne. Lem podaje również szereg argumentów z zakresu neurofizjologii, tłumacząc postępowanie etyczne predyspozycjami naszego umysłu.

Stanisław Lem w swoich pracach daje wyraz poglądowi, że jedynym źródłem poznania może być dla człowieka nauka. Nie jest on jednak, jak mogłoby się wydawać, hurraoptymistycznym piewcą poznania naukowego. Twórca Solaris bardzo sceptycznie odnosi się do naszego aktualnego stanu wiedzy. W Okamgnieniu pisze on, że współczesny człowiek „przypomina dzikusa, który odkrywszy zasadę działania procy, uznał, że niedaleko mu już do lotów w kosmos”. Lem twierdzi, że ludzkość, jako część przyrody, jest zbyt skąpo wyposażona by ją poznać. Człowiek nie jest w stanie poznać prawdy obiektywnej o otaczającej go rzeczywistości. Nauka nie daje nam żadnych pewnych odpowiedzi. Możemy jedynie za jej pomocą tłumaczyć sobie, w mniej lub bardziej udany sposób, działanie świata. Odbijamy się w naturze jak w lustrze, nigdy nie poznając jej zupełnie.

Rozum człowieka poszukujący drogi do pełnego zrozumienia zawsze ponosi porażkę. Co więcej, Lem wiele razy zwraca uwagę, że gromadzenie wiedzy może nas wręcz odsuwać od prawdy, odgradzać od poznania. Nawarstwione systemy teoretyczne, sprzeczne ze sobą paradygmaty mogą często tworzyć jedynie barierę w dostępie do tajemnic natury. Lem pisze w jednym ze swoich esejów, że ogarnięcie stanu dzisiejszej wiedzy przypomina sytuację „człowieka, który usiłuje na dworcu równocześnie dogonić wiele pociągów odjeżdżających w przeciwne strony”. Jako ludzie, potrafimy zrozumieć tylko wycinek rzeczywistości i to za pomocą „skażonego” niedoskonałością aparatu poznawczego.

Pomimo wyżej wymienionych wad, Lem zdaje się uważać, że nie pozostaje nam nic innego jak rozwijanie nauki. Chociaż przynosi nam ona wiedzę niepewną, to osiągnięcia naukowe powinny budzić w nas szacunek. Przezwyciężanie trudności za pomocą nauki, ciągłe dążenie do prawdy, chociaż naznaczone licznymi porażkami, Lem uznaje jako chwalebną właściwość człowieka. Podstawową zaletą nauki jest to, że w przeciwieństwie do religii, zawsze może ona przyznać się do swojej pomyłki. Za jej pomocą zawsze możemy dowiedzieć się czegoś więcej. W jednym ze swoich dzieł pisze, że „konstruktorzy mają tę przewagę nad filozofami, że oprócz swoich licznych klęsk i niepowodzeń mogą wskazać na swoje sukcesy”. Lem przestrzega jednak przed zbytnim pokładaniem nadziei w nauce. Sądzi on, że jest ona w znacznej mierze tworzona przez hochsztaplerów, którzy próbują wmówić nam, że wszystko jest możliwe. Tymczasem, jak już wcześniej zaznaczyłem, w mniemaniu autora Bajek robotów, możliwości ludzkiego poznania są znacznie ograniczone.

Warto zauważyć również, że Stanisław Lem zdaje sobie sprawę, że nauka, tak jak religia jest wytworem kultury. Obie te dziedziny pełnią dla ludzkości funkcję pocieszającą. Naukowcy nigdy (lub bardzo rzadko) nie są w stanie poprzestać na samych danych empirycznych. Każda nauka ma w sobie również coś z wiary. Żaden system teoretyczny nie przynosi nam „czystej wiedzy”. Każdy z nich to amalgamat domysłów, bajek i życzeń z faktami. To, co wiemy o świecie, „zanurzone jest w odmętach wiary”.

Pomimo sporu ideologicznego z religijnością, Stanisław Lem nigdy nie prowadził zaciekłych bojów z osobami wierzącymi. W jednym z wywiadów mówił żartobliwie – „Nikogo nie zamierzam namawiać do moich przekonań. Przed chwilą przyszła mi myśl, aby zjeść trochę lodów Manhattan z wiśniami, ale nikogo absolutnie do tego nie namawiam”.  Sądził on jednak, że niewiara jest pewnym wyzwaniem. Ma ona w sobie coś z heroicznej postawy Don Kichota. Decydując się na nią, odmawiamy sobie komfortu posiadania łatwych odpowiedzi na fundamentalne pytania. Człowiek niewierzący skazuje się, tak jak autor Solaris, na ciągłą niepewność i walkę z tajemnicami wszechświata. Cała twórczość Stanisława Lema to siłowanie się z największymi zagadkami ludzkiego istnienia. Inskrypcja na jego nagrobku głosi: „Zrobiłem, co należało, inni niech zrobią lepiej”. Warto więc, aby każdy, wierzący i niewierzący, spróbował zmierzyć się ze spuścizną Stanisława Lema i odpowiedzieć sobie na pytania, z którymi pisarz zmagał się przez całe życie.

Bibliografia
Bartyś P., Chciałbym zrozumieć – tylko zrozumieć, nic więcej. O filozofii Stanisława Lema, [w:] Integracje, 1991, nr 27
Krywak P., Stanisława Lema droga do absolutu, [w:] „Nowa Fantastyka”, 1992, nr 9, s. 65-67
Lem S., Okamgnienie, Agora, 2010
Lem S., Solaris, Wydawnictwo Literackie, 2012
Ładka J., Niepokoje Stanisława Lema, [w:] „Res Humana”, 2000, nr 2, s. 36-38
Masłoń K., Szczęśliwego końca świata, [w:] „Rzeczpospolita”, 2000, nr 74, s. A8
Nowak M., Ze Stanisławem Lemem o Solaris, [w:] „Arkusz”, 1996, nr 12, s. 2
Szpakowska M., Dyskusje ze Stanisławem Lemem, Open, 1996, s. 22-53

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *