Bydgoski dwumiesięcznik kulturalny skupiający autorów z całej Polski wokół ogólnoświatowej tematyki kulturalnej

WIERSZE WYTNIJ-WKLEJ

AGNIESZKA BYKOWSKA
Aleja nieznanego poety – „Kolaże” Herty Müller

Herta Müller, pisarka niemiecka, noblistka

Herta Müller

My mieliśmy naszą Szymborską, a Niemcy mają swoją Hertę Müller. Nagrodzona w 2009 roku Literacką Nagrodą Nobla sama o sobie mówi jako o kobiecie z pogranicza. Zanim skleję tu krótką recenzję przeczytanego niedawno przeze mnie tomiku „Kolaże”, wyciągnę z biografii Herty Müller to co esencjonalne w przypadku analizy jej dorobku literackiego.

Poetka urodziła się w rumuńskiej wiosce w pełni zamieszkanej przez społeczność niemiecką. Brak jednogłośnej przynależności do żadnego z dwóch krajów towarzyszy autorce na różnych etapach twórczości. W okresie studiów, a później praktyki zawodowej, Müller była na świeczniku komunistycznej władzy rumuńskiej, dzierżonej wówczas przez Nicolae Ceaușescu. Swoją pierwszą powieść Niziny pisała w przerwach między tłumaczeniami wykonywanymi dla fabryki maszyn. Wydanie książki nie tylko przysporzyło jej rozgłosu, ale także nie odsunęło od niej podejrzeń o działalność antyrządową. Wielokrotnie na głos wyrażała niezadowolenie z panującego w Rumunii ustroju. Dziś żyje w Niemczech.

W 2013 roku Leszek Szaruga podejmuje próbę przetłumaczenia zbioru sklejonych przez Hertę Müller kolaży. Warto wspomnieć, że tom Kolaże to fuzja dwóch pomniejszych części o tytułach Ci bladzi mężczyźni z filiżankami do kawy i Ojciec rozmawia telefonicznie z muchami. Dygresjonując: tytuł pierwszej z części ma swoje sparafrazowane źródło w tytule brytyjskiej komedii z 1965 roku, mianowicie Ci wspaniali mężczyźni w swoich latających maszynach. Film niemalże otwiera bardzo sugestywna scena, w której córka brytyjskiego magnata Lorda Rawsleya wbiega do drewnianego wychodka, na którego drzwiach zdążymy zobaczyć minimalistyczny plakat z wielkim napisem: Czy kobiety powinny mieć prawo do głosowania? Film szczerze polecam, głównie ze względu na walory komediowe, a wracając do poezji Müller warto zaznaczyć, że tematyka kobiety uwikłanej w sidła męskości wychyla się często zza posklejanych na siłę fraz.

Kolaże, Herty Müller

Urzekają bardzo te miniatury uzupełniające ogólną wymowę wiersza, które poetka zostawia obok każdego z nich niejako obrazując na nich to, co treściowo chciała w wierszu zmieścić. Wnikliwy czytelnik może także dostrzec kolorystyczny kod jaki Müller zachowuje i którego konsekwentnie przestrzega. Suplementując aspekt lingwistyczny tej poezji warto wspomnieć, że tłumacz dokonał bardzo wiernego odwzorowania treści. Co prawda z niemieckim niewiele mam już wspólnego, ale moja pamięć jest jeszcze na tyle śmiała, że pozwala mi na wysnucie takiego wniosku. W jednej z wcześniejszych recenzji tomiku przeczytałam gdzieś zarzut wobec Leszka Szarugi, że jako tłumacz treści nie pokusił się także o odwzorowanie kolażowej formy wierszy – polską wersję każdego z nich mamy zapisaną w formie tradycyjnej, na białym tle, tuż obok wersji oryginalnej. Z tym zarzutem ciężko mi się zgodzić tym bardziej, że tłumacz w posłowiu wyjaśnia trudność tłumaczenia na język polski poezji zapisanej w języku niemieckim z cały bogactwem rodzajników i zaimków. Klejenie wierszy z wycinków z gazet również należy do pola moich zainteresowań, stąd też łatwiej mi wyczuć tę dosłowność translatorską, na której polskie teksty są oparte. Szaruga trafnie konkluduje, że Müller świadomie wybrała sobie prasę jako narzędzie swojej poetyckiej pracy, chcąc na swój sposób „przerobić” język mediów na bardziej akceptowalny. Zdaje się, że cel został tu osiągnięty. Nawet z nadwyżką.

Herta Müller, Kolaże
Biuro Literackie
Wrocław, 2013

 

JA niedawno słyszałam
że niektórzy ludzie długo u
INNYCH mieszkają jako ODDECH
muchy lub ziarna kawy

 

na granicy spytał mnie ten
strażnik z brodą nad górną wargą
Dlaczego wsadza Pani ojczyznę
w KWADRAT? Ja z lekka się zaśmiałam
wiele myślałam o tych swobodnych butach
bażantów o skrycie zaspanych
tej nocy o WZORZE
kożucha NA tym mleku o tej
PIĘKNOŚCI tych zmarszczkach ZIMNA

do tego zrobiłam dwoje pięknych oczu

 

Zatem JA NIE POWINNAM TEGO NIKOMU
MÓWIĆ przyszedł koń przed
dom akacjowy A mój ojciec siadł
na nim jak na jakimś lichym białym
KRZEŚLE OGRODOWYM Z żelaznego odlewu
     Tak, a wtedy pojechał NA NIM
Lecz za pomalowanymi brwiami zaczynało się
huśtać jakieś MIEJSCE i skończył
właśnie tam.

 

Czytaj także: Aleja Nieznanego Poety – Adrienne Rich

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.